Do ojcostwa dostajemy się bez instrukcji. Są szkoły rodzenia, książki o niemowlętach, kursy pierwszej pomocy. Wszystko dla dziecka. Dla kobiety, która rodzi, też jest sporo. Dla faceta, który od jutra ma być ojcem, prawie nic. Dostaje wózek do złożenia i informację, że ma być wsparciem.
Więc robi to, co umie. Liczy.
Otwiera arkusz. Wózek, fotelik, pół etatu żony, rata, która przecież nie spadnie. Sprawdza, ile jest na koncie. Bierze dodatkowe zlecenie. Zostaje dłużej w pracy, bo teraz to ma sens. Przegląda oferty ubezpieczeń o pierwszej w nocy, kiedy wszyscy śpią, jedną ręką przytrzymując drugą. Rano nakręca bidon, odwozi, dzwoni, załatwia. W dzień ogarnia wszystko.
Partnerka pyta, jak się czuje. On odpowiada, że jeśli weźmie to zlecenie, to do wiosny się zepnie.
Nie kłamie. To jest odpowiedź. Tylko że w obcym języku.
Język, który dostaliśmy
Nikt go nie nauczył innego. Facet ma być skałą, a skała nie mówi „boję się, że nie dam rady”. Skała mówi „do wiosny się zepnie”. Liczby są bezpieczne, bo można w nich zrobić coś konkretnego. Ze strachem nie da się zrobić nic. Nie ma w nim kolumny, którą można poprawić.
Większość z nas uczyła się tego języka od własnych ojców. Mój tata uczył przykładem, a nie wykładem. Jak mi puszczało, mówił: „Ty w ogóle słyszysz, co ty mówisz?”. I miał rację. Był jednym z trzech moich mistrzów. Kiedy umarł, miał 65 lat, robił prawo jazdy i zakładał nową działalność. Jedną z ostatnich rzeczy, które powiedział mojemu bratu, było to, żeby pamiętał zawieźć wełnę na budowę.
Długo o tym myślałem. Wełna na budowę. Ktoś powie, że to smutne zdanie na koniec życia. Ja słyszę w nim coś innego. To jest pokolenie, które kochało w ten sposób. Że będzie zrobione. Że dom będzie ciepły. Że masz gdzie wrócić. Ten język ma swoją godność i nie zamierzam się z niego śmiać.
Ma tylko jedną wadę. Dziecko nie umie go czytać. Partnerka o czwartej nad ranem też nie.
Ja na szczęście zdążyłem tacie powiedzieć, że jestem z niego dumny. Wielu mężczyzn nigdy takiego zdania nie powiedziało i nigdy takiego nie usłyszało. A potem sami zostają ojcami i otwierają arkusz, bo co mają zrobić.
Nadgodziny to najbardziej szanowana forma ucieczki z domu.
Pasywność w garniturze
I tu robi się niebezpiecznie, bo z zewnątrz wygląda to świetnie. Odpowiedzialny ojciec, haruje dla rodziny, nikt mu złego słowa nie powie. Wraca, kiedy dziecko już śpi. Mówi sobie, że to na chwilę, do wiosny, do premii, do drugich urodzin. A w środku czuje ulgę, bo w pracy wie, co robić. W pracy ma cel, klienta i listę zadań. W domu, przy płaczącym niemowlęciu, nie ma nawet instrukcji obsługi, a to, co działało wczoraj, dzisiaj nie działa.
Pisałem już o pasywności, która wygląda jak odpoczynek. Ta jest jeszcze sprytniejsza, bo wygląda jak poświęcenie. Serial i piwo ktoś ci w końcu wypomni. Nadgodzin nie wypomni ci nikt. Dostaniesz za nie premię i uznanie teściowej. Możesz tak zniknąć z własnego domu na kilka lat, cały czas zapewniając, że robisz to dla niego.
Sam pracowałem bardzo dużo i znam ten układ od środka. Praca na prowizji ma tę cechę, że zawsze można wykonać jeszcze jeden telefon. Zawsze jest uzasadnienie. Ale wiem też, co widać, kiedy współpracownik przychodzi z problemem w sprzedaży, a po czterdziestu minutach okazuje się, że klient był pretekstem. Facetom bardzo trudno przyjść i powiedzieć wprost, że się boją. Przychodzą więc z tematem, który wypada mieć. Z ratą. Z celem. Z arkuszem.
Czego arkusz nie policzy
Jest w tym jeszcze jedna rzecz, którą znam aż za dobrze. Chcemy się na wszystko przygotować, bo życie to ciągła niepewność, a przygotowanie daje poczucie kontroli. Złudne, ale przyjemne. Sam starałem się kontrolować właściwie wszystko, dopóki nie zrozumiałem, że perfekcjonizm jest strachem przed popełnieniem błędu. Młody ojciec z arkuszem robi to samo. Dwanaście zakładek i każda próbuje przewidzieć dziecko, którego jeszcze nie zna.
Zajmuję się pieniędzmi od lat i będę ostatnim, który powie, że arkusz jest niepotrzebny. Jest potrzebny. Rodzina potrzebuje budżetu, poduszki finansowej i zabezpieczenia na wypadek, gdyby ojca zabrakło. Kiedy to liczyłem, z 800+ miało w tamtym roku trafić do rodzin około 65 miliardów złotych, a na polisy posagowe, czyli oszczędzanie na start dziecka, Polacy wydali w 2022 roku 0,1 miliarda. Grupówka wypłaci ci może 1500 zł w razie wypadku urodzenia dziecka, a resztę zostawia tobie. Policz to. Facet, który ma dziecko i nie ma żadnego planu na swoją nieobecność, nie jest wyluzowany. Jest po prostu niedoinformowany.
Tylko że arkusz odpowiada na pytanie „czy nas stać”. A mężczyzna, który go wypełnia o pierwszej w nocy, pyta o coś innego. Pyta, czy się nadaje. Czy nie będzie takim ojcem, jakiego sam miał, albo czy będzie choć w połowie tak dobry. Czy wytrzyma. Czy to normalne, że kocha mocniej, niż się spodziewał, i że jednocześnie chciałby czasem wyjść do sklepu i wrócić za trzy dni.
Na to pytanie liczby nie odpowiedzą.
To pytanie zostaje w nim samo. A to, co zostaje w facecie samo, zwykle źle się kończy. Policja podaje za 2024 rok 4845 samobójstw w Polsce, z czego 4088 popełnili mężczyźni. Nie twierdzę, że ojcostwo ma z tym bezpośredni związek. Twierdzę, że to ten sam język. Ten, w którym nie ma słowa „boję się”, jest też językiem, w którym nie ma słowa „nie daję rady”. Uczymy się go wcześnie i przekazujemy dalej, razem z zegarkiem po dziadku i przekonaniem, że jakoś się zepnie.
Twój syn będzie patrzył, jak sobie radzisz. Twoja córka też. Nauczą się od ciebie mniej więcej tego, czego ty nauczyłeś się od swojego ojca, tylko że teraz masz wybór. Jeżeli zobaczą, że można się bać i o tym powiedzieć, i że dom się od tego nie zawali, dostaną coś, czego w żadnym arkuszu nie ma.
Dlatego w Fundacji Pomocja zaczęliśmy projekt Młody Ojciec. Nie robimy kursów. Nie robimy też terapii, bo jej nie umiemy i nie chcemy udawać. Terapię polecam, sam chodzę, ale to osobna sprawa. Chcemy, żeby istniało miejsce, w którym można powiedzieć głośno, że się boisz. O zmęczeniu, którego nie wypada pokazywać. O pierwszej nocy bez snu i trzecim roku bez snu. I usłyszeć to od kogoś, kto przez to przeszedł i nie udaje, że wie więcej, niż wie.
Bo informacji jest pod dostatkiem. Brakuje miejsca, w którym nie trzeba mieć wszystkiego ogarniętego.
Co z tego wynika
Zrób ten arkusz. Naprawdę. Policz wózek, ratę i poduszkę. Sprawdź, co się stanie, jeśli ciebie zabraknie. Nie zostawiaj tego na wiosnę.
A potem usiądź przy niej i powiedz jej, czego w nim nie ma.
