O mnie
Nazywam się Marcin Szmidtke. Piszę powieść Nie ja i krótsze rzeczy obok niej. Niżej — dłużej, gdyby było potrzebne.
Zacząłem pisać, kiedy zorientowałem się, że dużo rzeczy robię po to, żeby nie myśleć.
Skuteczność — dowożone cele, trening z planu, uporządkowany weekend — jest ucieczką tak samo skuteczną jak każda inna. Nie przestałem działać. Zacząłem obok działania zapisywać, co po drodze zauważam.
Ta strona to zbiór tych zapisów.
To nie jest poradnik. Nie mam tej wiedzy.
To nie jest blog motywacyjny. Motywacji mam akurat za dużo — problem mam raczej z tym, co pod motywacją.
To raczej notes pisany głośno. O pasywności, która wygląda jak odpoczynek, ale nim nie jest. O schematach, w które wracasz, chociaż je rozpoznajesz. O czterdziestce, która przychodzi cicho — i w której nagle widać rzeczy, na które wcześniej nie było oczu. O ojcostwie, które zaczyna się długo po narodzinach dziecka. O relacjach, w które wchodzi się, zanim się je rozumie.
Piszę dla faceta, który z zewnątrz dowozi, a w środku nosi pytania, których nie zadaje kolegom.
Jeśli to ty — zostań.
Co robię obok pisania
Kończę powieść Nie ja. Pracuję nad nią od czterech lat. Teraz rękopis jest w redakcji.
Działam w Fundacji Pomocja, głównie przy projekcie Młody Ojciec — to wsparcie dla mężczyzn, którzy wchodzą w rolę, której nikt ich nie nauczył.
Chodzę na terapię. Czytam stoików — głównie Marka Aureliusza, głównie dlatego, że przypomina mi, że większość tego, co mnie rusza, nie warto ruszać.
Uczę się rysować kredkami. Powoli. Źle. Uspokaja.
Kiedyś biegałem długie dystanse. Dystans Ironmana też. To raczej mówi o tym, co we mnie nie było w porządku, niż o sporcie.
Jestem w związku z Martą. Reszta — w tekstach.
Jeśli chcesz czytać regularnie — zapisz się do newslettera. Piszę list raz na dwa tygodnie.
Jeśli chcesz coś powiedzieć — odpisz na pierwszy list, który przyjdzie. Odpisuję sam.