Nie ja
- szkic
- rękopis
- redakcja
- korekta
- druk
rękopis u redaktora — przecinamy, ważymy zdania.
Dlaczego Nie ja
Tytuł przyszedł przed książką.
Jest taki moment — nie chwila, raczej stan — kiedy facet po czterdziestce zatrzymuje się przy swoim kalendarzu, swoim zdjęciu ślubnym, swoim kredycie, i ma uczucie, którego nie umie nazwać wprost: to nie ja to wszystko wybrałem.
Nie żeby wybrał źle. Żeby w ogóle wybrał.
Tomek nie protestuje. Tomek nie wraca. Tomek dalej chodzi do pracy, dalej kocha, dalej odpowiada „wszystko gra" na pytanie jak leci. Ta książka nie jest o zrywaniu. Jest o zauważaniu.
Jak powstaje
Piszę Nie ja od czterech lat.
Pierwsze sto stron było łatwe — bo miałem pomysł. Następne dwieście były trudne — bo przestałem mieć pomysł i musiałem zacząć pisać z tego, co widzę, a nie z tego, co chcę powiedzieć.
Teraz jest Część III. Rękopis jest w redakcji. Fragmenty pojawiają się tu, na stronie, zanim książka trafi do wydawcy. Nie dlatego, żeby coś sprzedać. Dlatego, żeby mieć czytelników, z którymi rozmawiam, zanim tekst trafi w ręce kogoś, kto nie zna ani mnie, ani kontekstu.
Jeśli chcesz dostawać fragmenty i informacje o postępach — zapisz się do newslettera.
Tomek nie wiedział, w którym momencie zaczął się zgadzać. Zgoda nie miała żadnej chwili. Po prostu któregoś ranka była na swoim miejscu, jak kubek postawiony dzień wcześniej w innym miejscu, o którym zapomniał, ale który rano był tam, gdzie zawsze, jakby nigdy nie wędrował.
Wstał wcześnie. Zrobił kawę. Nie wspomniał jej o tym, co powiedziała wieczorem. Ona też nie wspomniała. To nie było zawieszenie broni — raczej uznanie, że broń była wymyślona, że nic się nie zdarzyło, że rozmowa nie była rozmową, tylko pogodą.
Miał wrażenie, że znowu coś zmienił w sobie, żeby pasowało. I miał wrażenie, że nie umiałby powiedzieć, co konkretnie.
W kuchni było jasno. Okno wychodziło na zachód, ale o tej porze światło padało w skos od korytarza, od strony, z której nie powinno padać. Tomek patrzył na smugę na podłodze i nie wiedział, dlaczego ona go uspokajała.