
List, którego nie otwierasz
Leży w szufladzie. Albo w skrzynce mailowej, pogrubiony, nieprzeczytany. Albo w aplikacji banku, do której nie wchodzisz od trzech tygodni, bo wiesz, co tam zobaczysz. A dokładniej: nie wiesz. I właśnie dlatego nie wchodzisz.
Każdy ma swój list. U jednych to wyliczenie z ZUS-u. U innych wyciąg z karty, polisa sprzed dziesięciu lat, której warunków nikt już nie pamięta, albo PIT, który miał być zrobiony w marcu. Wszyscy kiedyś taki list dostaliśmy. Część z nas przeczytała pierwszą
Tekst otworzy się tam, gdzie tu się urywa.