Rekrutacja w nowym wydaniu

przez Marcin Szmidtke

Dużo zostało już napisane na temat zdalnej obsługi klienta. Rozmowy przez Internet już nikogo nie dziwią. Pracuję na rynku finansowym już 9 lat, a agencja z którą współpracuje – OVB na szczęście bardzo szybko przystosowała się do zmian. Teraz coraz więcej moich klientów wręcz nalega na spotkania online, gdyż są zwyczajnie bardziej wygodne. Możemy usiąść się w zaciszu domowego ogniska, znajdując zajęcie swoim dzieciom. Nie musimy szukać dla nich opieki. W tych czasach jesteśmy wciąż zabiegani, a odpowiednio ustawiając kamerę, nie musimy organizować wielkiego sprzątania. Wystarczy koszula, rozmyte tło w aplikacji i jesteśmy najlepszą wersją siebie. Przynajmniej tak wyglądamy.

Dzisiaj o wiele łatwiej o współpracownika w Internecie.

Rzadko natomiast mówimy o rekrutacji i wdrażaniu online. A przecież nie jest to rzecz nowa. Przynajmniej biorąc pod uwagę inne branże takie jak IT. Programiści od lat uczestniczą w zdalnych procesach rekrutacji. Często nawet do zagranicznych firm. Właściwie ten proces daje im możliwość współpracy z zespołem, który na co dzień pracuje np. w Dolinie Krzemowej. W innym przypadku byłoby to prawie nie wykonalne. Zauważyłem, że w naszej branży wciąż istnieje przekonanie, że pracownika trzeba ściągnąć do biura i tam przeprowadzić szkolenia. Argumentujemy to tym, że to biznes relacyjny, że szkolenie przeprowadzone osobiście daje większe efekty. Natomiast to nic innego jak powtarzanie starych mantr. Czas spojrzeć prawdzie w oczy. Rekrutacja również się zmieniła. My musimy zaktualizować proces wdrożeniowy, w przeciwnym przypadku zostaniemy w tyle.

Zwróćmy uwagę jakie możliwości daje nam obecna sytuacja. Według GUS w I Kwartale 2021 zdalnie pracowało 2.4 mln osób. Dodatkowo właściwie każdy rodzic otrzymał obowiązkowe przeszkolenie z takich aplikacji jak Zoom i Microsoft Teams, gdyż musieli logować dzieci na ich zajęcia. Mamy miliony osób, które pracują lub mogą pracować zdalnie. Widzę tutaj ogromy potencjał do rekrutacji. Co dwudziesty pracownik zajmuje się dzisiaj sprzedażą, a po godzinach może spotkać się z klientem czy znajomym i przeprowadzić z nim analizę potrzeb.

Internet jest przyszłością naszej branży.

Dodatkowo nigdy tak dobrze jak dzisiaj nie działały ogłoszenia zamieszczone w Internecie. W szczególności te na portalach społecznościowych. Nie znam żadnej osoby, która poważnie myśląc o karierze nie miałaby założonego profilu na LinkedIn. Do każdej z nich możemy w tej chwili się odezwać nie wychodząc z domu. Nigdy jak teraz, w dobie pandemii ludzie nie byli tak chętni do otrzymania dodatkowego źródła dochodu. Bardzo duża część handlowców jest na działalności, a jeżeli model zatrudnienia tak jak w naszej multiagencji przewiduje wypłatę wynagrodzenia na umowach zlecenie, mamy ogromny potencjał. Mój Dyrektor zawsze powtarzał „Im gorzej tam, tym lepiej nam”. Tę okazję musimy wykorzystać.

Kalendarze papierowe przechodzą do lamusa.

Jesteśmy w momencie, w którym rynek już się zmienił. Teraz jest czas aby się do niego dostosować. Każdy menadżer powinien zadbać w sieci o wizerunek swój i swojej agencji. Ograniczają nas tylko nasze przyzwyczajenia. Zawsze wprowadzanie nowych systemów takich jak np. CRM będzie się napotykał z oporem. Natomiast im szybciej zaczniemy używać nowych narzędzi, tym szybciej będą one pracować na naszą korzyść.

Odkąd wprowadziliśmy spotkania online sam osobiście mam sposobność spotkać się tygodniowo ze średnio 16 osobami w sprawie współpracy. Spośród nich rekrutujemy zazwyczaj tylko 2 osoby, ale w końcu jest z czego wybierać. Na poziomie dyrekcji we wrześniu zrekrutowaliśmy 18 osób, a jestem przekonany, że wynik ten można osiągnąć w tydzień. Oczywiście wdrożenie współpracownika zdalnie zgoła różni się od tego, które przeprowadzamy osobiście. Natomiast pierwsi, którzy zaczną pracować w tym procesie i go doskonalić mocno wyprzedzą konkurencję. Czego i wam życzę.

Marcin Szmidtke